Skip to content
Menu
ZaMożnaPolska
  • ZaMożna Polska
    • Ciekawe artykuły
    • Warsztaty edukacyjne
    • Konferencja naukowa dla nauczycieli
    • Filmy
  • Młodzi dla społeczności
    • Letnia Szkoła Liderów
      • Podsumowanie
    • Konkurs
    • Materiały prasowe
    • Gra edukacyjna
  • Przedsiębiorczość na start
    • Studium przypadków
      • Kancelaria Podatkowo-Księgowa PROSPECTUS
      • FAKRO
      • ZET Transport
      • Twoja firma w dobrej formie
      • Biznes Misja
      • ELEKTRET – centrum elektryczne
      • BUD-komplex
  • Kontakt
ZaMożnaPolska

Przyzwolenie Komisji Europejskiej na nieuczciwą konkurencję blokadą rozwoju gospodarczego Polski i UE

Opublikowano 23 grudnia 202523 grudnia 2025

Minęło już ponad 30 lat od ponownego ustanowienia wolności gospodarczej w Polsce. Od tego momentu jako wspólnota ekonomiczna cały czas – raz szybciej, raz wolniej – rozwijamy naszą gospodarkę. Ledwie 15 lat po tym wydarzeniu, w 2004 r. Polska i jej młoda gospodarka wstąpiły do Unii Europejskiej. Celem wspólnego rynku europejskiego było zmniejszenie dysproporcji pomiędzy najmniej i najbardziej zamożnymi krajami Europy. Cel ten niestety nie został osiągnięty. Pomimo dużych osiągnieć Polaków na światowych rynkach, w Polsce – zupełnie na odwrót, niż na Zachodzie – ciągle brakuje rodzimych, polskich firm globalnych, które wpływałyby na rozwój gospodarczy naszego kraju i przyczyniałyby się do osiągania wyższych zarobków przez nas wszystkich.

Jakie są tego przyczyny?

Żyjemy w świecie, w którym konkurencja globalna prowadzona jest nie tylko wysoką jakością produktu,  dobrą dystrybucją, czy też lepszą komunikacją z klientami, ale także za pomocą systemu prawnego danego kraju. Wysokiej jakości prawo to wielka przewaga konkurencyjna. Inne kraje z tej przewagi regularnie korzystają – nadszedł czas, aby i Polska z tego zaczęła korzystać.W warunkach globalizacji obserwujemy silne tendencje konsolidacyjne w każdej branży. Globalizacja oznacza skrócenie łańcucha dostępu do klientów końcowych, standaryzacja a potem homogenizacja produktu i sposobu obsługi klienta. To przekłada się na korzyści skali w produkcji, korzyści skali w dystrybucji, korzyści skali w logistyce a także w finansowaniu biznesu. Oszczędności na tak wielu etapach powodują, że w centrali firmy kumuluje się zysk.

Popatrzymy przez chwilę na krajowe podwórko, i na duże biznesy będące podstawą aortowych zależności. Polskie firmy na naszym rynku co do zasady już nie konkurują z innymi lokalnymi firmami – to, co zaprząta ich uwagę to rywalizacja z globalnymi graczami w swojej branży na swoim rynku. Analogicznie sytuacja wygląda w przypadku przedsiębiorstw niemieckich czy francuskich, gdy mowa o ich działaniu na rodzimych rynkach.

Inpost nie rywalizuje z żadną inną polską firmą tylko z usługami Amazona i globalnych kurierów, rywalizacja z Pocztą Polską to przeszłość. Allegro, które dominując w Polsce nie może skutecznie przebić się za granicą –  na lokalnym rynku może obawiać się rosnącego udziału Aliexpress, wchodzącego na rynek Shopee, czy właśnie Amazona. Realną konkurencją eobuwia jest Zalando, a nie jakikolwiek podobny polski biznes. Dino raczej nie przejmuje się kondycją Polomarketu, dużo bardziej działaniami Lidla, Biedronki czy Eurocashu. Również Polkomtel  walczy z globalnymi graczami. We wszystkich przytoczonych powyżej przypadkach, polscy przedsiębiorcy osiągają wymierne sukcesy na rodzimym rynku   nie posiadając jednak perspektyw intensywnego wzrostu. Z kolei a na rynkach zagranicznych  brak im potencjału do skutecznej konkurencji. Podobna sytuacja występuje na rynku farmaceutycznym – obecność globalnych graczy rośnie, liczba polskich firm takich jak Polfa, Jelfa i Herbapol jest minimalna, a szanse na triumf zagraniczny- ograniczone.

Pomimo sporego rynku zbytu, coraz lepiej wykształconych i ciężko pracujących obywateli, polskie przedsiębiorstwa nie potrafią przeskoczyć w łańcuchu wartości.  

Czy Polska jest skazana na przegraną w wyścigu o lepszy byt swoich obywateli i rodzimych firm?

Po kolei…

W latach 1989-1991 zmienił się w Polsce ustrój polityczny i nastał wolnorynkowy kapitalizm. Może się wydawać, że skoro w Polsce funkcjonuje zasada wolnego rynku, to przedsiębiorcy mogą postępować  w dowolny sposób.  Istnieje jednak szereg regulacji prawnych wprowadzających  wyjątki od tej zasady. Część z tych wyjątków jest intuicyjna – dla wszystkich jest np. oczywiste, że pewnych grup towarów nie moż­na sprzedawać osobom nieletnim. Pomimo tego, że taka zasada stano­wi oczywiste ograniczenie wolnego rynku, uznaje się ją za naturalny ele­ment gospodarki, akceptując wyni­kające z niej ograniczenia możliwo­ści działania przedsiębiorców. Istnieją jednak takie regulacje, których sposób działania – a niekie­dy nawet istnienie – nie są aż tak in­tuicyjne. Umykają one świadomości społecznej pomimo tego, że ich ist­nienie i działanie wpływają nieba­gatelnie na otaczającą nas rzeczy­wistość gospodarczą, w niektórych aspektach formując podstawowe zasady jej działania. 

Zakazane praktyki

Dzisiaj wiele polskich rodzimych firm prowadząc działalność zarówno na rynku polskim  jak i europejskim konkuruje z dużo większymi od siebie zagranicznymi koncernami. Rynkowi giganci nierzadko posiadają na rynku europejskim tzw. pozycję dominującą, a to oznacza, że nie mogą jej nadużywać, czyli stosować  praktyk rynkowych, które mają na celu ograniczenie konkurencji i wyeliminowanie z rynku mniejszych konkurentów. Przepisy prawa  konkurencji  decyzje podejmowane przez Komisję Europejską oraz wyroki wydane przez Trybunał Sprawiedliwości UE wskazują praktyki, które dla takich podmiotów są zakazane. Są to przede wszystkim:

– sprzedaż poniżej kosztów i poświęcanie zysków;

– nieprzejrzysty system rabatowy;

– stosowanie bonusów rocznych;

– stosowanie umów wyłącznościowych zarówno z dostawcami jak i z dystrybutorami;

– nierówne traktowanie partnerów handlowych;

– odmowa sprzedaży produktów.

Dlaczego o tym piszemy?

Dopóki walka pomiędzy konkurentami  trwa, klienci mają szansę na niższe ceny. Ale ta walka przecież nie będzie trwała w nieskończoność jeśli jest nierówna, a jeśli zostawimy rynek sam sobie, to w naturalny a nawet naturalistyczny sposób silniejszy pokona słabszego i wprowadzi nowy porządek nie oglądając się na nikogo, biorąc monopolistyczne lenno.

 W interesie wolnego rynku i konsumentów nie jest krótkowzroczna radość z niższych cen „tu i teraz, a po nas choćby potop”, tylko mechanizm równoważenia szans, poprzez ograniczenia nałożone na podmioty posiadające pozycję dominującą. 

Jakie działania należy zatem po­dejmować w przypadku, gdy duży konkurent na rynku nie tylko okazu­je się mieć pozycję dominującą, ale jeszcze w dodatku jej nadużywa?

Samo posiadanie pozycji dominującej ani podejmowanie działań zmierzających do jej uzyskania nie jest zakazane. Zabronione jest natomiast nadużywanie tej pozycji. Za­zwyczaj najlepszym rozwiązaniem jest w takim przypadku powiadomienie o tym instytucji, która zajmuje się ochroną konkuren­cji w danym kraju. W Polsce instytu­cją tą jest Urząd Ochrony Konkuren­cji i Konsumenta. Może się jednak zdarzyć , że nadużywanie pozycji dominującej będzie miało miejsce w kilku krajach Unii Europejskiej, a nawet na całym jej terenie. W ta­kiej sytuacji organem właściwym do rozpatrzenia sprawy może okazać się Komisja Europejska. Organ anty­monopolowy ma szerokie pole dzia­łania – może prowadzić samodziel­ne badania rynkowe, zorganizować nalot połączony z przeszukaniem biur firmy dominującej, nałożyć na firmę dominującą zobowiązania do określonych działań, a nawet wyso­kie kary – liczone jako procent od obrotu firmy nadużywającej pozycji dominującej. W tym miejscu u części przed­siębiorców może się zrodzić wąt­pliwość: to dobrze, że nieuczciwa firma zostanie ukarana, ale czy to bezpośrednio wpłynie na sytuację mojej firmy? Odpowiedź jest po dwa­kroć pozytywna. Po pierwsze – firma nadużywająca pozycji dominującej zostanie zmuszona do zaprzesta­nia swoich niezgodnych z prawem działań. Sam ten fakt powinien dać nieco wytchnienia jej konkurentom, którzy jak dotąd byli „gnębieni” nie­uczciwymi praktykami. Po drugie – każdy, kto został poszkodowany działaniem firmy dominującej, może ubiegać się o odszkodowanie. Dzię­ki niedawnym zmianom w prawie jeżeli odpowiedni organ ochrony konkurencji wcześniej przesądzi, że firma dominująca złamało prawo i nadużyła swojej pozycji, dochodze­nie odszkodowania stanie się bardzo ułatwione od strony praktycznej. 

Jeśli Państwo konkurują z dominantem, to powinniście wiedzieć, że powyższe praktyki mogą być dla niego niedozwolone.

©2026 ZaMożnaPolska | Powered by SuperbThemes & WordPress