Skip to content
Menu
ZaMożnaPolska
  • ZaMożna Polska
    • Ciekawe artykuły
    • Warsztaty edukacyjne
    • Konferencja naukowa dla nauczycieli
    • Filmy
  • Młodzi dla społeczności
    • Letnia Szkoła Liderów
      • Podsumowanie
    • Konkurs
    • Materiały prasowe
    • Gra edukacyjna
  • Przedsiębiorczość na start
    • Studium przypadków
      • Kancelaria Podatkowo-Księgowa PROSPECTUS
      • FAKRO
      • ZET Transport
      • Twoja firma w dobrej formie
      • Biznes Misja
      • ELEKTRET – centrum elektryczne
      • BUD-komplex
  • Kontakt
ZaMożnaPolska

Drenujący deficyt

Opublikowano 23 grudnia 2025

Nasze państwo zaczęło wydawać więcej niż wynosiły jego dochody jeszcze w latach 90. XX wieku.
Czyli ponad 20 lat temu. Zaczęło wydawać więcej niż zarabiało, bo jego dochody były zbyt niskie. A były zbyt niskie z powodów gospodarczych. Od początku lat 90. XX w. aż do 2015 roku Polska – mimo niższych kosztów produkcji niż na Zachodzie – miała duży deficyt w handlu zagranicznym. Czyli dużo więcej towarów importowała niż eksportowała, w przeciwieństwie do wielu krajów zachodnich. Import przez lata był u nas większy od eksportu o 9-10 mld euro rocznie (czyli o 40-45 mld zł). W rekordowym
2008 roku nadwyżka importu nad eksportem sięgnęła w Polsce 26 mld euro (czyli ponad 100 mld zł a np. w 2000 r. 18,7 mld euro. W ten sposób traciliśmy każdego roku dziesiątki miliardów złotych, bo przecież te pieniądze mogły zostać w Polsce (i zasilić także budżet państwa) – gdybyśmy zamiast importować tak wiele towarów, przynajmniej część z nich produkowali w kraju. Traciliśmy w ten sposób
dużo więcej niż dostawaliśmy dotacji z UE. A efektem takiego stanu rzeczy było też wysokie
bezrobocie i niskie zarobki, przez co z Polski, po wejściu naszego kraju do UE, wyjechało za chlebem, do państw zachodniej Europy, ponad 2 miliony ludzi, głównie młodych. Pogłębił się również kryzysdemograficzny w naszym kraju, bo jeśli jest krucho z pracą, to wielu ludzi boi się decydować na więcej niż jedno dziecko, a czasem nie decyduje się nawet na jedno (dowodzą tego badania prowadzone m.in. przez Szkołę Główną Handlową).

W ostatnich latach poziom bezrobocia w Polsce spadał wraz z malejącym importem i rosnącym eksportem. I doszedł do rekordowo niskiego poziomu, gdy nasz kraj – od 2015 roku – zaczął więcej eksportować niż importować. Ale wciąż grozi nam odwrócenie tego trendu (w 2018 r. znów mieliśmy import większy od eksportu, a w 2019 r. nasza nadwyżka eksportowa była bardzo niewielka) – np. przy wyższych niż dziś cenach ropy i gazu, które musimy kupować za granicą. Poza tym nasza przewaga eksportu nad importem musi być na tyle duża, abyśmy mogli zmniejszać zadłużenie zagraniczne
zamiast je ciągle powiększać (jedną z najczęstszych przyczyn kryzysów gospodarczych jest zbyt duże zadłużenie danego kraju, w skrajnych przypadkach prowadzi ono do bankructw państw, tak, jak to miało miejsce np. w przypadku Argentyny).
Na dodatek wbrew temu, co często powtarza się w mediach, wcale nie jesteśmy jeszcze eksportową potęgą. Dużo więcej towarów niż Polska eksportują takie państwa, jak Belgia, Holandia czy Szwajcari kilkakrotnie mniejsze i mające kilka razy mniej mieszkańców od naszego kraju. Eksport Niemiec jest
aż 6-krotnie większy niż Polski, choć Niemcy mają niewiele większą powierzchnię od naszego kraju i tylko dwa razy więcej mieszkańców. Pod względem eksportu ustępujemy Czechom, Słowacji i Węgrom
(mają wyższy od Polski eksport na jednego mieszkańca), które są też dzięki temu bogatsze od nas – jak pokazują np. dane dotyczące PKB na jednego mieszkańca. W Czechach i na Słowacji PKB na osobę jest dużo wyższy niż w Polsce, choć w 1989 r. startowaliśmy z podobnego poziomu.

©2026 ZaMożnaPolska | Powered by SuperbThemes & WordPress